Biłgorajskie Stowarzyszenie Kulturalne im. Izaaka Baszewisa Singera

Aktualności

Rozwiązano problem cmentarza przy LO.

2009-11-10

W dniu 10 listopada 2009 roku na terenie LO im. ONZ w Biłgoraju odbyło się spotkanie z udziałem:

- Naczelny Rabin Polski - Michael Schudrich,

- Starosta Biłgorajski - Marek Onyszkiewicz,

- Dyrektor Liceum - Marian Klecha,

- Członek Zarządu Stowarzyszenia Singerowskiego - Artur Bara.

W trakcie tego spotkania Rabin Schudrich zaproponował sposób rozwiązania kryzysu, a Starosta Onyszkiewicz go zaaprobował.

Po niewielkich korektach planów zabudowy oraz zobowiązaniu się do upamiętnienia miejsca poprzez postawienie tablicy pamiątkowej uznano, że osiągnięto porozumienie.

Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do rozwiązania powstałego problemu.

List Naczelnego Rabina Polski - Michaela Schudricha.

2009-11-06

KOMISJA RABINICZNA DO SPRAW CMENTARZY

Warszawa, 6 listopad 2009 r.

Stowarzyszenie Kulturalne im. I. B. Singera

w Biłgoraju

Szanowni Państwo,

Chciałbym serdecznie podziękować za wytrwałą pracę na rzecz upamiętnienia śladów żydowskiej historii Biłgoraja. Jestem pełen podziwu dla determinacji, z jaką propagujecie wiedzę o dziedzictwie biłgorajskich Żydów, czego najlepszym przykładem były tegoroczne dni Singera, w których miałem zaszczyt uczestniczyć. Pragnę również wyrazić swoją głęboką wdzięczność za troskę, jaką okazujecie żydowskim nekropoliom znajdującym się w Biłgoraju. Wszyscy wiemy w jak trudnej sytuacji znajdują się one obecnie, mimo wszystko nie tracę nadziei, że dzięki naszemu wspólnemu wysiłkowi odzyskają wkrótce należny im szacunek.

Z wyrazami głębokiego szacunku

Michael Schudrich

Naczelny Rabin Polski

 
 

 

Oświadczenie Zarządu w sprawie budowy boisk sportowych przy LO im. ONZ w Biłgoraju.

2009-11-04

 

Wyrażamy głębokie zaniepokojenie sytuacją umiejscowienia części kompleksu sportowego przy ZSO w Biłgoraju na terenie byłego cmentarza żydowskiego.
Pomimo wielokrotnych prób sygnalizowania problemu i zwracania uwagi na stosowne uszanowanie miejsca spoczynku osób zmarłych,  dokonano rozbudowy boiska sportowego naruszając przez to spokój świętego miejsca pochówku.
Z moralnego i etycznego punktu widzenia  jest to  niewybaczalne i taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.
 Cmentarz po hebrajsku określa się mianem bet-ha-kwarot (dom grobów, mogił), bet-ha-chajim (dom życia), bet ha-olam (dom wieczności). Nazwy te odzwierciedlają wiarę w życie wieczne, powrót do ojców i Boga.
Religia i tradycja żydowska zakłada sakralność i wieczystą nienaruszalność miejsc spoczynku zwłok. Oznacza to, że w odniesieniu do miejsc pochówku i cmentarzy obowiązuje zakaz naruszania, likwidacji bądź przeznaczania na inne cele. Kirkut jest miejscem świętym, a najważniejsze są spoczywające w ziemi szczątki ludzkie. Materialne znaki nagrobne nie mają większego znaczenia. Religia żydowska uznaje miejsce pochówku za sacrumi nie zna pojęcia likwidacji cmentarza.
Z nakazów religii wynika obowiązek szanowania cmentarzy. Nie wolno wykorzystywać znajdujących się tam ziemi i trawy. Cmentarze zabudowane i trwale zainwestowane, gdzie nie da się już przywrócić ich  pierwotnego przeznaczenia, powinny być przynajmniej uszanowane.
W dalszym ciągu uważamy , że miejsce starego cmentarza żydowskiego  możemy godnie upamiętnić. Taką formą zadośćuczynienia mogłaby być historyczna ścieżka pamięci czy symboliczna tablica-macewa usytuowana na tym wyjątkowym miejscu.
Zarząd Stowarzyszenia
..............................................................
Niestety po uchwaleniu tego stanowiska właściciel terenu (władze powiatu biłgorajskiego) wjechał na teren budowy ciężkim sprzętem, prowadząc dalszą rozbudowę boisk. Zarząd stowarzyszenia potępia takie zachowanie. Dopuszczenie do tego, aby dzieci grały na boiskach położonych na terenie cmentarza jest ze wszech miar nioepedagogiczne i przyczyni się do szkód w wychowaniu  młodzieży.  W związku z tym na najbliższym powiedzeniu zajmie się ponownie tym tematem. 

Rocznica Zagłady. Zapraszamy na uroczystości 7 listopada, godz. 17:00.

2009-10-29

 

W dniu 2 listopada 1942 roku dla obywateli Biłgoraja pochodzenia żydowskiego rozpoczął się okres gehenny. Niemieccy okupanci przystąpili do masowych mordów ludności pochodzenia żydowskiego. Bezlitośnie i metodycznie. Na podstawie z góry ustalonego i zaakceptowanego planu. Bezmiar czynionego zła przeraża i zastanawia do dzisiejszego dnia. Nasze stowarzyszenie pragnie przypomnieć o tym strasznym czasie.
W dniu 7 listopada (sobota) o godz. 17:00 przy udziale pocztu sztandarowego rady miasta, na cmentarzu przy ulicy Konopnickiej odbędą się uroczystości ku czci pomordowanych obywateli naszego miasta. Zapraszamy wszystkich.
 
Poniżej fragmenty zaczerpnięte z „Księgi Pamięci. Zagłada Biłgoraja”. Napisanej pod redakcja Abrahama Kronenberga. Przetłumaczonej na język polski i wydanej przez wydawnictwo „Słowo/Obraz/Terytoria”.
 
W niedzielę wieczorem 1 listopada 1942 roku Judenrat obwieścił, że wszyscy, którzy figurują na liście mają następnego dnia rano wejść do getta, które składało się z domów Eliezera Kandla, Jońcie Kantora i Hersza Pancermana stojących przy ulicy 3-go Maja.  
            W mieście powstało straszne zamieszanie, wiedziano już, że zbliża się koniec. Ludzie, którzy znajdowali się na liście zaczęli wnosić swoje ostatnie rzeczy do getta.
             Rozdzierające serce sceny rozgrywały się przy rozstawaniu się mężów z żonami, rodziców z dziećmi, bowiem niemieccy mordercy specjalnie rozdzielali rodziny, a kiedy zapadła noc wszystko było jak wymarłe; Żydzi leżeli w swoich mieszkaniach w wielkim strachu czekając, co przyniesie następny dzień.
            Wielu ludzi, którzy nie znajdowali się na liście przekradło się do getta i ukryło się  w różnych zakamarkach, na strychach i komórkach.
            O świcie drugiego listopada 1942 roku ze wszystkich stron miasta dała się słyszeć strzelanina. Wyszedłem z domu i pobiegłem wzdłuż ulicy 3-go Maja do kolejki i tam ukryłem się wśród drewna, które leżało czekając na załadunek (…)
            Cały czas słychać było bezustanną strzelaninę, wyszedłem więc ze stodoły                                                i wyłamałem okno w świeżo wybudowanym baraku za spichrzem, siedziałem tam w ukryciu aż zrobiło się ciemno. Cały czas za moimi plecami słyszałem strzelaninę. Niemieccy mordercy polowali na Żydów jak na bezpańskie psy. Wyszedłem z baraku i poszedłem do mojej znajomej chrześcijanki, Polowej. Opowiedziała mi, że niemieccy mordercy chodzą od domu do domu i strzelają. Spędzili razem wszystkich Żydów na plac Borucha Hirszmana, a stamtąd zaprowadzono ich do baraków postawionych na starym cmentarzu obok Lajzera Micnera.
            Prowadząc Żydów przez miasto niemieccy mordercy nie przestawali do nich strzelać, całe miasto było usłane trupami, w rynsztokach płynęła krew niczym w rzeźni.
Jako że się nie pożegnałem z moimi rodzicami, postanowiłem zgłosić się sam, myśląc, że stanie się ze mną to, co ze wszystkimi.
Przy wejściu do baraku stał niemiecki strażnik. Na jego pytanie, gdzie byłem przez cały dzień odpowiedziałem, że pracowałem; nie uwierzył mi, ale mnie wpuścił.
Wchodząc do baraku spotkałem pośród innych moją matkę i siostrę, Szolema Rofera, Josefa Mojnesa, Jonę Rofera z żoną i dziećmi, Ajzyka Szpera, Wolfa Bendlera, Efraima Cymrynga  z rodziną i innych, duża część Żydów padła przy ucieczce Mama opowiedziała mi, że ojca zastrzelono tego samego dnia. Uważała za wielką ofiarność z mojej strony, że się zgłosiłem w czasie, kiedy inni uciekają. Jej słowa dodały mi sił               i postanowiłem, że przy pierwszej sposobności uwolnię się z niemieckich łap. Ale tymczasem głód i pragnienie bardzo mi dokuczały.
Następnego dnia  3 listopada po południu baraki zostały otoczone przez Litwinów ubranych   w specjalne czarne uniformy z niemieckim oznakowaniem. Pomagali mordować Żydów.
 Wypędzono nas wszystkich z baraków. Obok stajni Szlomy Israela zostaliśmy ustawieni w rzędy i tu zaczął się smutny marsz śmierci pozostałych przy życiu biłgorajskich Żydów. Na piechotę na kolej do Zwierzyńca.
Prowadząc ludzi Litwini ciągle do nich strzelali, ludzie padali od strzałów, wśród nich także moja matka, błogosławionej pamięci, na ulicy Tarnogrodzkiej.
Ludzie, bardzo spragnieni, dawali pieniądze Litwinom, żeby ci przynieśli im wodę. Litwini brali pieniądze, ale dalej strzelali do ludzi, mówiąc przy tym: „Wszyscy zostaniecie zastrzeleni, szkoda wody.”(…)
W środę 4 listopada 1942 roku po południu sprowadzono puste wagony towarowe i zaczęto załadunek ludzi.
Wzdłuż wagonów stali ustawieni niemieccy mordercy z pałkami w rękach i przy wejściu do wagonu każdy Żyd otrzymywał krwawe razy. Kiedy pierwszy wagon był już pełen, zamknięto go i zaczęto ładować drugi, i tak dalej.
Wszedłem do wagonu pełnego leżących na podłodze małych dzieci, półżywych i martwych. Niemieccy mordercy napakowali tam tylu ludzi, że stało się na dzieciach.
Kiedy tak tkwiliśmy w zamkniętych wagonach, gdzie nie było czym oddychać i dokuczało pragnienie, podeszli Litwini ze straży, otworzyli drzwi i zażądali pieniędzy. Przyniosą za nie wody. Ludzie oddawali im wszystko, żeby tylko otrzymać troszkę wody. Najpierw przynieśli wodę, potem wzięli pieniądze i nie przynieśli więcej, tylko powiedzieli: „W Bełżcu dostaniecie już wodę”.
 
 
 
 

Ważne informacje

Rozpoczynamy budowę "Ściany Pamięci". Podobnie jak przy budowie "Ławeczki Singera" chcielibyśmy, aby powstała ona za pieniądze społeczne. Wierzymy w hojność Biłgorajan mieszkających na całym świecie. Pieniądze można przekazywać na konto stowarzyszenia.

91 1240 2845 1111 0010 6216 2079

dopisek: Darowizna na budowę ściany pamięci.